wtorek, 21 lipca 2009

odliczanie

…potrafię przygotować przyjęcie dla trzydziestu osób. Chciałbym pośmiać się z ulubionych scen w kilku serialach. Potrafiłbym godzinami sprzątać rodzinny dom. Bez zastanowienia połknąłbym dżdżownicę dla szpanu, w gronie podchmielonych kumpli, na brzegu jeziora. Cytowałbym frazy i wersy setki autorów. Zaprosiłbym bliską do kina. Może obejrzałbym z nią film…

Mam setki realnych pomysłów na normalne życie. Jedno wydarzenie sprawiłoby, że przestałbym chodzić po mieszkaniu w bokserkach, wyciągając najlepszy garnitur z szafy. Odsłoniłbym żaluzję. Tam jest słońce, może deszcz – jest życie.

Zadzwoniłbym do przyjaciół i pośmiał się z przeszłych wydarzeń. Chwycił za namiot, rozbił i rozpalił radosne ognisko. Zagrałbym w squasha, podszkolił hiszpański, zrobił tysiące zdjęć…

Mógłbym nawet się pomodlić… Mógłbym wyprasować wyprane koszule, pojechać na grzyby, odnaleźć ojca lub powiedzieć kilku osobom jak bardzo mi ich brakuję…

Wszystko mógłbym zrobić, aby było inaczej, lepiej. Po prostu normalnie…

Nie potrafię?

46 komentarzy:

  1. potrafisz :)
    no jasne, że potrafisz :)

    a chcesz?

    OdpowiedzUsuń
  2. Joanno - chcę, ale nie wiem jak zacząć, od czego...próbuj i nic nie wychodzi (do cholery!)...

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak czy inaczej - zaczynaj, próbuj, działaj. Kiedy jesteś w ruchu nie myślisz o tym co by było gdybyś stał :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Caminho - chcieć to nie jest to samo co móc

    Latarnik - bycie w ruchu bez opamiętania?

    OdpowiedzUsuń
  5. a kto ma potrafić jeśli nie Ty!?
    zacznij od żaluzji :-) to byłby pierwszy mały kroczek.

    OdpowiedzUsuń
  6. A kto mówi, że bez opamiętania? Pamięć nie przeszkadza w ruchu :)

    P.S. Żaluzje wyrzuć.

    OdpowiedzUsuń
  7. Emmo i Latarniku - to rolety(!) - zwinąłem... słońce dziwnie oślepia...

    OdpowiedzUsuń
  8. Oooo, zwłaszcza to sprzątanie mi się podoba. Rusz się. Może na początek z hiszpańskim.

    OdpowiedzUsuń
  9. A może do nas wpadniesz posprzątać ?
    Przyjęcia chwilowo nam się wyczerpały....
    Ognisko TAAAK, Latarnik może by gitarrrę odkurzył...
    Modlitwa...a może rozmowa z Kimś ponad tym wszystkim?

    OdpowiedzUsuń
  10. masz za sobą armię przyjaznych wirtualnych duchów, Holden!
    przypomniała mi się Drużyna Pierścienia i ten moment, gdy z jakiegoś kanionu wychodzi Armia Duchów, żeby wesprzeć hobbitów :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. NIe mów mógłbym , to odciąga się w czasie w nieskończoność , powiedz zrobię to wtedy i wtedy ,a potem rozlicz się z tego i sprawdź sam siebie ile w tym mowy a ile działania . Ja duzo zawsze mogłam , teraz wzięłam się za działanie i raz lepiej , raz gorzej ,ale nie narzekam przynajmniej się staram i mogę powiedzieć sobie przed lustrem : zrobiłam wszystko nie wyszło? trudno nastepnym razem będzie lepiej

    OdpowiedzUsuń
  12. Holden, uwierz mi - POTRAFISZ!
    Każdy z nas potrafi.
    I nie pisze Ci tego - "wiecznie
    szczęśliwy i beztroski"... Też miałem
    skrajnie dramatyczne dwa zakręty
    i jakoś mogę być jednak szczęśliwy-
    tak prawdziwie!

    Ale najważniejsze - to zacząć -
    by przekonać się, że się potrafi.
    Nie można - tak z mety oczekiwać
    od siebie , że pstrykniemy
    palcami i nagle wszystko będzie "ach! i och!"-
    bo wtedy okaże się , że nie wychodzi.
    Stopniowo. To tak - jak po złamaniu nogi -
    gdy próbujemy natychmiast biegać po
    zdjęciu usztywniacza - możemy
    zostać na zawsze kaleką , lecz gdy
    małymi kroczkami i codziennie ćwiczymy -
    wraca pełna sprawność.
    Dokładnie TAK SAMO jest ze "złamanym życiem".
    Małe , codzienne kroczki...

    Uwierz mi.

    Trzymaj się i otrząśnij.
    Pozdrowienia!;)
    -Marius

    OdpowiedzUsuń
  13. Anonimowy- a - może...

    Rybiooka - pomysły, domysły, wymysły:)

    Emmo - nibylandia...

    Miamujer - powiedzieć SOBIE to zbyt mało...

    Marius - nie pstrykam palcami - to już trwa ponad rok

    OdpowiedzUsuń
  14. Wierzę w Ciebie.
    I w małe kroki.
    Podciągnięte rolety to dobry kierunek.

    OdpowiedzUsuń
  15. :) masz tu tyle dobrych wibracji i słów,że lubię tu przychodzić i czytać je...
    widzisz ilu masz przychylnych tu ludzi?
    to dobrze...

    OdpowiedzUsuń
  16. Holden!
    nibyracja :-)
    ALE...nawet gdybyśmy tam wszyscy do Ciebie fizycznie zjechali i zaczęli Cię pocieszać, tulić, użalać się nad Tobą, to myślisz, że byłoby Ci lżej? tak czy inaczej Ty musisz znaleźć w sobie siłę. nikt nie przeżyje życia za Ciebie i nikt inny nie będzie ojcem dla Twojego syna.
    nie chciałam się wymądrzać, ani Cię czymś dotknąć, ale jeśli tak się stało - przepraszam!

    OdpowiedzUsuń
  17. Alewe - tylu przychylnych ludzi... tylu...

    Emmo - niczym mnie nie uraziłaś - ale gdyby była chociaż jedna osoba. JEDNA. FIZYCZNIE. OBOK???????????????????????? CHOCIAŻ JEDNA!

    OdpowiedzUsuń
  18. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  19. Holden!
    nie mieszkasz w pustelni tylko w dużym mieście.
    ,,nikt nie jest samotną wyspą"... nawet, gdyby chciał nią być.

    OdpowiedzUsuń
  20. Anonimowy - usunąłem komentarz tylko ze względu na podanie mojego imienia. Możesz napisać To jeszcze raz i jeszcze raz dać UPUST!!!!!!!!!

    Emma - masz rację, ale widzę, że MÓJ KAWAŁEK PODŁOGI DLA NIEKTÓRYCH JEST RINGIEM BOKSERSKIM:)

    OdpowiedzUsuń
  21. oto skasowany komentarz! Tu nie ma cenzury:)))

    anonimowy: Jemu jest wiecznie mało i wiecznie nie dobrze i wiecznie czegos nie moze
    Szkoda tylko Waszego wszparcia i ciepla skoro nawet tyle/az tyle (tu było imię) nie jest w stanie zadowolic

    OdpowiedzUsuń
  22. mnie nie jest szkoda wsparcia. wierzę, że to, co daję, kiedyś do mnie wróci :-)
    a więc w pewnym sensie to forma egoizmu z mojej strony, zabezpiecznia się na złe czasy.

    sorki, Holden, ale tak myślę. dzisiaj Ty - jutro ja...
    pax vobiscum! zaraz mnie Joanna pogoni, bo nie wiem, czy dobrze pamiętam pisownię...

    OdpowiedzUsuń
  23. Holden, a ja wierzę, że się pozbierasz.
    Nie patrz na anonimy, te są zbyt słabe. Zobacz, nawet nie mają siły, by się podpisać..
    Przytulam i przesyłam kilka usmiechów:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Słodka - przecież wiesz, że gdybym sam nie wierzył, to...
    Lekarz mówi, że to "tylko" depresja, a ja mu, że wiem i co? - Dam panu lekarstwa. - A co mam je zjeść wszystkie od razu?
    Nie wziąłem recepty. Po prostu się bałem...

    OdpowiedzUsuń
  25. Ależ jesteś wieloznaczny.....
    Było wziąć receptę- może ja bym skorzystała...
    A może przyjedziesz co? pomożesz kuchnie wyremontować??

    A co do wirtulandi to co z tego że jest? kiedy jest siĘ samym- TU CIĘ ROZUMIEM...
    zabraknie prądu i...?

    OdpowiedzUsuń
  26. Rybiooko - :)dziękuję
    ale

    najpierw muszę wydusić kasę i może jakieś zajęcie...............................................

    OdpowiedzUsuń
  27. Skoro to depresja,myślę skromnie,że powinieneś przyjąć tą receptę i wykupić leki.Ale to koniecznie!
    Napewno już też wiesz,że dobrze jest chodzić na psychoterapię.
    Ponoć wychodzi się wtedy z tego w ok pół roku.I
    Jeśli to naprawdę depresja,nie pomożesz sobie sam,nic tu nie da ,że będziesz się na okrągło tutaj żalił,a my na okrągło będziemy Cię pocieszasz,że dasz radę ,jesteś silny i będzie dobrze.Bo najpierw są myśli rezygnacyjne,a potem myśli samobójcze.
    Widzę,że masz sporo oleju w głowie,więc nie żal się tu już tylko zabieraj się za siebie!

    OdpowiedzUsuń
  28. Gosiu - znam wszystkie etapy, ale wiem, że gdy jestem SAM, to zeżarłbym te leki - ćwiczyłem to - lepsza jest rozmowa, nawet, gdy główna nuta to zawodzenie i użalanie...
    JA KOCHAM ŻYCIE, BO KOCHAM MOJEGO SYNA - ale nie potrafię udawać i mówić - jest zajebiście - bo nie jest!
    Zabieram, zbieram, ubieram, obieram, odbieram - tylko nie zarabiam..., ale to nie jedyny powód mojej depresji - żeby było było jasne, żeby nie było takie proste

    OdpowiedzUsuń
  29. Uwierz, może być dobrze :)
    Nawet tutaj tylu wierzących w Ciebie ludzi.
    m.

    OdpowiedzUsuń
  30. M(agdo)? - przepraszam; Ciebie też zawiodłem, nie byłem gotów, nie jestem... najpierw muszę poradzić sobie z... tym wszystkim. to byłoby oszustwo

    OdpowiedzUsuń
  31. Holden - broń Boże nie sugerowałem, że
    niby Ty chcesz "pstryk" - i mieć OK.
    Nie, nie! To może te moje niedostatki polskiego,
    sorry. Nie takie miałem intencje.
    Chodziło mi o zobrazowanie - jak jednak tak
    ogromne zagmatwanie wiele czasu i zabiegów
    wymaga.
    Uwierz mi Holden - moim skromnym zdaniem -
    jedyne co/kto może Ci pomóc -
    to fachowy psycholog. Zabrnąłeś - odnoszę
    taka impresje - w drogę z martwym końcem
    i nikt, absolutnie nikt z nas tu w sieci-
    mimo przeogromnej sympatii do Ciebie
    i prób zrozumienia - nie pomożemy Ci.
    Via net - się nie da.
    A lekarz-pigularz... sorry - ale strzeż się
    takich, bo jestem przekonany, iż nie chodzi
    Ci o zrobienie z siebie "uśmiechniętego
    zombie" na Prozac'u...
    Tak - to jest mój wyuczony zawód - ale
    DLATEGO właśnie - nie "obdzielam" swoimi
    "złotymi radami" - bo w taki sposób się NIE DA.
    Mogę tylko - pisać , jak inni. Wyłącznie!

    Tylko dobry terapeuta i tylko pełen cykl.
    To przecież - normalne , ze chodzi się do
    psychologa. Ja sam - regularnie chodzę.
    Ale nie chodzi mi teraz o przekonywanie
    Cię do celowości terapii (a nie leko-terapii).

    Nie jestem na Twoim miejscu - i wiem, że takie
    określenia często irytują - ale gdybym jednak
    był w Twojej sytuacji - po prostu bym sobie
    TĘ OSOBĘ - odpuścił i traktował, jak
    przysłowiową "Kowalską" - czyli totalnie
    obojętnie.
    Skoro Wasze sprawy weszły w etap "in public"-
    to już nie ma odwrotu i w TEN sposób
    spaliliście WSZELKIE mosty.
    Nikt , nigdy - nie wychodzi na plus po
    takim "okładaniu się" in public właśnie...
    Jesteś mężczyzną , wynika ze słów -
    prawdziwym mężczyzną - więc bądź ponad TO.
    Masz Syna - wiec masz TĘ osobę obok (mimo, iż
    nie zawsze i z oddali).
    Zawsze możesz zacząć nowe życie od początku-
    ale nie z Tamtą kobietą - skoro tyle
    bólu to w Tobie spowodowało i powoduje.
    Nie wiele jest rzeczy gorszych - od toksycznych
    związków.
    Nie.
    Koniec.
    Uderzam w mentorskie tony
    i brnę zbytnio w Twoją intymność.
    Sorry...

    OdpowiedzUsuń
  32. Mariusz - ile ja przeszedłem terapii... chcących, niechcących... A TERAZ PROZA(c) ŻYCIA - godzina u terapeuty w Poznaniu to minimalny koszt 80 złotych, ja tych pieniędzy nie mam i wiem, i znam rozwiązania, ale... no właśnie... pieprzone A L E !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  33. Zdaję sobie sprawę, Holden , że to się tak
    luzacko "doradza" patrząc z boku...
    A przy okazji - można komuś więcej krzywdy zrobić,
    niż już sam ma na daną chwilę...

    Ale skoro jest już tak źle - to przecież
    od tego momentu może być już tylko lepiej.
    Sam już nie wiem... Sorry...

    Boję się, że po prostu - zaczynamy Ci
    "mieszać" , mimo szczerych intencji.

    Odbieram Cię, jako twardego faceta , o wielkiej
    wrażliwości, ale twardego i prawdziwego w każdym calu - więc , kurcze - jak Ty sobie nie
    poradzisz, to kto inny da radę.
    Przecież , popatrz - różni "dziwni"
    jakoś wyślizgują się z problemów - to
    przecież Tobie - tym bardziej powinno
    się udać..!

    Słowo "ale" - robi różnicę... - to fakt...

    Muszę już wracać do firmy, sorry ;/

    OdpowiedzUsuń
  34. A jednak, ten znak zapytania przy ostatnim zdaniu symbolizuje niepewność. Więc gdzieś tam kryje się nadzieja. Pozdrowienia:)

    OdpowiedzUsuń
  35. Nie zawiodłeś.Zawodzą nas ludzie wobec których mamy oczekiwania a ja takich nie miałam.
    Myślałam tylko, że nasze lęki są podobne.
    Trzymam kciuki za Ciebie :)
    m.

    OdpowiedzUsuń
  36. ...uwierz,że potrafisz....bo potrafisz......jak nie to po niedzieli wsiadam w pociąg i jadę .....a wtedy nie będzie ratunku..:):)...

    OdpowiedzUsuń
  37. potrafisz, okoliczności nie sprzyjają, ale będzie jeszcze pięknie i ja Ci to piszę...

    OdpowiedzUsuń
  38. Anonimowa M. - dziękuję

    Słodka - pamiętam...

    Maju - zawsze zapraszam:)

    Margo - pięknie...?

    OdpowiedzUsuń
  39. Witaj
    Powiedzmy ze jestem tu "nowa" i wcale nie mam zamiaru Cie pocieszac , bo to niczego nie zmieni :(.Wiem jak to jest tak sie czuc , wiem jak wkurza swiecace słonce , smiejacy sie ludzie , jaka trudnosc sprawiaja najprostsze czynnosci zyciowe , chcby ubranie sie ITP .Wiem jak to jest kochac zycie ,a jednoczesnie doprowadzac sie do dystrukcji .Niestety nie znam złotego srodka na ten problem ,,, mam nadzieje ze jedynie potrzebujesz czasu by z tym wszystkim sie uporac czego Ci serdecznie życze .

    Dagmara

    OdpowiedzUsuń
  40. Wiesz co ,,,ja tez ciagle trace ,,,, ale tez ciągle tworze powody ,dla których warto czekac cierpilwie na utesknione szczescie , byc moze sie oszukuje , ale ciagle jestem i bede tez jutro , a co bedzie potem to sie okarze , wazne by przetrwac do nastepnego dnia .

    OdpowiedzUsuń
  41. Villa - wiem, że to głupie, ale myślę (;)), że już nie mam czasu...

    OdpowiedzUsuń
  42. ok,,, rozumiem ,ty go nie masz , ale twoj syn ma przed soba całe zycie za które równiez jestes odpowiedzialny .Pamietaj wazne by przetrwac do jutra , a potem znowu do jutra ....a potem moze zaswiecic słonce .Ja tez jestem w podobnej sytuacji , tylko za bardzo o tym mowic nie potrafie , wiec Cie rozumiem .Dasz rade dla syna

    OdpowiedzUsuń
  43. Potrafisz, tylko jeszcze o tym nie wiesz... Trzymam kciuki za lepsze jutro, za chęć zmian, za słońce i deszcz, za radość,za normalność, za lepsze zycie.

    OdpowiedzUsuń

statystyka