wtorek, 10 listopada 2009

rosnę



Rosną we mnie napięcia urojone. Rosną i wsiąkają szybko i mocno. Od wczoraj nie potrafiłem się uspokoić po rozmowie telefonicznej z właścicielką mieszkania. Była nieprzyjemna, pogardliwa i pełna fochów. Zacząłem pisać czarne scenariusze.
A że podniesie znowu czynsz, a że wypowie umowę, a że wchłonie mnie wielka (czarna) dziura.
A ona skasowała pieniądze i oświadczyła, że zapasowy klucz jest teraz u jej mamy, a nie teściowej (bo jej nienawidzi!!!).
Ulga… Śmieszność… Groteska. Byłem tak rozbawiony i rozluźniony, że byłem bliski wręczenia jej słoiczka z mojej bogatej kolekcji zapraw. Powstrzymałem się. Przecież lubię jej teściową!
Przełamałem jeszcze jedną barierę. Skoro uznałem, że moja była, to dobry kumpel, to przestałem się jej bać (czy wierzę w to, co piszę?).
I? Dałem jej adres na szklarnię, a stamtąd jak wiadomo łatwo trafić tutaj…
Ale co mi tam! Suma strachów się zmniejsza. 

22 komentarze:

  1. Ja chyba przestałam się bać jakiś czas temu.
    I ukrywać to gdzie piszę.
    Odtąd paru Realnych zagląda milcząco...
    Choć chyba właśnie to, że zaglądają sprawia czasem, że mam ochotę uciec w inne miejsce.

    Paradoksy...

    pozdrowienia ciepłe

    OdpowiedzUsuń
  2. Zeruya - jak wiesz, to pisanie, to moja terapia, a w terapii strach jest fatalnym doradcą...

    OdpowiedzUsuń
  3. Zeruya - mądrość mnie przeraża tak samo jak zdrowy rozsądek:))) ale co mi tam!

    :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja zmieniłam adres bloga swojego czasu, żeby nie zaglądał.. to trudne - piszesz, i boisz się tego, co czyta.
    Nadal mi to przeszkadza, przyznaję.

    OdpowiedzUsuń
  5. Alejo - przyznam, że mi już się NIE CHCĘ bać!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię Twoją byłą

    mnie cała rodzina czyta, mama nocą, widzę ją często, przestała pytać, częściej dzwoni, nawet trzy razy dziennie, zaczęła częściej przyjeżdżać, właśnie się zapowiedziała...

    Córka w szkole, syn rzadziej się pojawia, ale jego poezja mierzi, gdybym pisała komiksy to pewnie, byłabym super... teraz mieszkania, znaczy wynajem spada w dół!

    OdpowiedzUsuń
  7. Margarithes -:) to mi pachnie kokieterią:)))(wobec Byłej), a komiksu mogłabyś spróbować

    OdpowiedzUsuń
  8. ....strach kontrolowany jest potrzebny...bardzo....czasem tylko trudno go w ryzach utrzymać......myślę,że dobrze zrobiłeś ....ze szklarnią......i że kumplowanie się z byłą wyjdzie Wam obojgu na dobre.....

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja nawet nie wiem kto mnie czyta prócz tych co obserwują oficjalnie. Nie podaję linków do bloga. Jak ktoś sam znajdzie to ok. Nie ma anonimowości w sieci, to wiem od dawna, więc jakoś nie boję się niczego...

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja staram się aby ludzie o których piszę wiedzieli, że to robię. Co prawda jedna osoba zareagowała źle, bo stwierdziła (chociaż jest dobrze zakamuflowana tu), ze skoro ona wie, to inni też się domyślą. Na razie nikt się nie domyślił. Ale ludzie chyba nie lubią się rozpoznawać w tekstach. Ale się nie boję w końcu piszę prawdę i do rzeczy mało ważnych dodaję fikcję. Wszystko. Ty też się nie bój.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dzięki. Pocieszające jest to, że jednak nie jestem (byłam?) sama z tym swoim lękiem przed partnerem, że w życiu innych też się zdarza. On też wie - nie boję się tego, co piszę, a ja wiem, że on woli słuchać, niż czytać.
    Nadałeś zdjęciu tytuł odosobnienie, a ja żyję wiarą, że kto jak kto, ale rośliny nigdy nie są samotne :)

    Pozdrawiam!
    Liadan

    OdpowiedzUsuń
  12. nie wiem czy wierzysz w to co piszesz, ale zawsze możesz spróbowac uwierzyć...

    OdpowiedzUsuń
  13. Holden, w tym zdjęciu jest życie i nadzieja!

    Strach złym jest doradcą, to prawda.
    A lęk przed czytaniem blogów przez bliskich i znajomych? Nie zawsze czujemy się wygodnie z tym, że ci, którzy nas znają poznają różne nasze myśli sekretne... Im bardziej osobiste i intymne pisanie, tym większy dyskomfort. Ja np. nie chwalę się nikomu. Chyba tylko jedna osoba zna mnie i w życiu i z bloga, ale z tą osobą od lat byłam bardzo blisko.

    Odwagi, Holden, a raczej - pewności siebie, bo im większa pewność, tym mocniejsza tarcza.
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale ja ją lubię bez kokieterii

    tylko serio :)


    A z komiksem to Ty spróbuj, Sz. były szczęśliwy :)

    OdpowiedzUsuń
  15. byłby

    coś się głodne zrobiło chyba

    OdpowiedzUsuń
  16. Maju - mam nadal wiele strachów, ale próbuję się ich pozbywać.

    Latarniku - właśnie...ale nie nie chcę już bać się, że napisałem to i owo i co teraz???? Ja się nie zmienię w pisaniu, w życiu chciałbym...

    Słodka - nie mam pewności!, ale co mi tam:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Małgorzato - muszę przestać się ciągle oglądać na innych, bo zwariuję!!!

    Liadan - dałem taki tytuł, bo roślinka rośnie na betonie, w szczelinie...

    Beato - próbuję:) serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
  18. Isle of Mine - jest nadzieja, że się odrodzę, nawet jeżeli wyrastam z betonu.Dziękuję.

    Margo - z rysowaniem u mnie kiepsko, ale Sz. daje radę, więc on będzie kreślił, a ja dopełniał będę to tekstem, :)))))

    OdpowiedzUsuń

statystyka