poniedziałek, 29 czerwca 2009

Ukazać

…gdy wydaje się nam, że jesteśmy pępkiem świata, nic już nie jest w stanie nas zadziwić, odmienić. Gdy pycha wylewa się uszami, żaden Bóg nie pożyczy nam cierpliwości, na żaden procent. Gdy pokora to zaledwie słowo w słowniku, to żadne ciepło już nas nie ogrzeje…


Flesze przeszłe w tej ulewie znajduję

siedzę w oknie i obmywam spoconą skórę

trzęsie mną delirium udawania

zamykam oczy

wierzę w szczęśliwe zakończenie

ale nic

nie lecę nie upadam

sąsiadka puka się w stare czoło okna

więc wciąż żyję

w deszczu utopiony

piorunem ukąszony

2009

17 komentarzy:

  1. może udawanie to prawdziwy Ty, tan którego ciągle szukasz? nie wiem...jeśli tak, to wystarczyłoby to zaakceptować i świat byłby piękny czyli taki, jaki jest:-)

    nie wymądrzam się, ani nic nie doradzam- broń boże! ja tylko myślę przy pomocy klawiatury!

    OdpowiedzUsuń
  2. JA NIGDY nie udaję!!! to mnie różni od innych blogowiczów!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jedna z rzeczy, którą najbardziej cenię u ludzi to umiejętność przyznania się do własnej słabości. Nie robienia z niej alibi, ale przyznania się do takich stanów.
    Krótko mówiąc- szacun ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. a może to jest tak Holden ze nie kazdy chce mowic wszystko do konca tu w tym miejscu?

    pewne swery naszeo zycia i emocje zostaja tylko dla nas w nas w realu?

    co nie oznacza ze tu wszyscy klamia

    OdpowiedzUsuń
  5. ...A mnie - bardziej "zatrzymały"..,
    czy nawet - wystraszyły realnością-
    słowa wstępu...

    Pocieszam się tylko (oops..! znowu szukam
    sobie "wykrętnych tłumaczeń"...),
    iż można je odnieść do większości mężczyzn...

    Pozdrowienia!;)
    -Marius
    Więc - trudno - taka widać nasza natura...

    OdpowiedzUsuń
  6. wybacz, nie potrafię czytać tekstu bez kontekstu czyli bez człowieka. w zasadzie czytam ludzi, a nie teksty. w Twoim wierszu wyczytałam słowa ,,trzęsie mną delirium udawania" co swoim zwyczajem wzięłam za zapis stanu faktycznego...jeśli moje słowa Cię dotknęły, to bardzo przepraszam, mam nadzieję, że się nie gniewasz...
    od innych blogowiczów różni Cię wszystko, każdy z nas jest inny, co wcale nie znaczy, że każdy udeje. po prostu mówimy tyle, ile potrafimy, a raczej tyle, na ile nas stać...

    zawsze mnie porusza to, co piszesz, dlatego uznałam, że zasługujesz na szczerość, a nie na zdawkowość - stąd mój komentarz...


    jeszcze raz przepraszam jeśli Cię zdenerwował.

    OdpowiedzUsuń
  7. @Emmo - nie zdenerwowałaś mnie!!!!! Głupi jestem!!! Miałem doła i odreagowałem na Tobie!!!! Ten wiersz - to taka sekunda przed śmiercią - a udawanie, to życie w ogóle i ogólnie!!!!

    @Pumo, Caminho, Marius - macie swoje racje, szanuję innych!!! Niepotrzebna prowokacja (mój komentarz), którą zasypałem swój dół

    Miłego:)!

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo się cieszę, że się nie gniewasz :-D
    gniewanie się z kimś to dla mnie koszmar...

    a ja zapominiałam, że wczoraj był poniedziałek :-O

    ciepła dużo posyłam!

    OdpowiedzUsuń
  9. @Emmo - serdeczności - TAK, był poniedziałek. Durny on i ja. :(

    dziękuję:)))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  10. ...w oku cyklonu zatrzymane emocje.....

    OdpowiedzUsuń
  11. @Maju - czasami boję się (swoich) emocji... Nawet bardzo...

    OdpowiedzUsuń
  12. Holden emocji nie trzeba się bać, oczyszczają, uzdrawiają... czasem lepiej kogoś przeprosić, za krótki wybuch niż dusząc to w sobie znienawidzić cały świat...

    OdpowiedzUsuń
  13. Ukąszony piorunem - w tym nie ma udawania :)

    OdpowiedzUsuń

statystyka