niedziela, 28 lutego 2010

klops

No i klops!
To przez niego ten rozstrój. Ten brzuch. Ta głowa. Te myśli. To zwracanie, wywracanie, zawracanie.
Pobudzić się do ruchu¸ gdy ma. wyjechała, gdy Szymon wpadł i wypadł, gdy każdy gest boli jak kac potwór?
Wiedziałem, że samotna niedziela będzie wredna, że ponownie otworzę zaklęte rewiry. Starałam się, prosiłem, dłonią po twarzy. Pomogło chwilowo, bo ten ból, ten kryzys ciała nie pomaga duchowi.
W kościele aniele stróżu mój recytowało dziecię, stojące mi za uchem. W starej kamienicy byli rzeźnicy, rozwalili drzwi, okiennice i pozostawiali autografy moczu i taniego wina. W parku, jak w barku też picie, bicie. Żadnego spokoju. A na niebie oznaka znudzenia, anagram cierpienia – pochmurno, byle jak, byle co.
W domu cicho, nie ma odezwać się komu.
Na ulicach śmieją się kobiety, a z okien szydzą z nich berety.
Jestem w stanie rymu – płynu, zaraz się rozleje po mieszkaniu, krzycząc: ­- Ty, draniu, pomyśl o pisaniu, spaniu…
A w uszach, dla sąsiadów, Massive Attack

22 komentarze:

  1. Zaklęte rewiry samotnej niedzieli... skąd ja to znam...

    OdpowiedzUsuń
  2. W moją niedzielę ostatnio wpisani są rodzice.
    Dziś też byli.
    Postanowili zakupić na raty laptopa i podłączyć się do internetu.
    Zmiany :)

    myśli ciepłe

    OdpowiedzUsuń
  3. W ogóle to niedziele są PRZEreklamowane.
    Są bleeeeeeeee.
    mimo to jakoś tak pozdrawiam resztkami sił.

    OdpowiedzUsuń
  4. dla sąsiadów - muzyka, dla Ciebie - zakazany teledysk?:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ach, niedziela... To zawsze taki pokręcony dzień...

    OdpowiedzUsuń
  6. Massive Attack -Paradise Circus mogę słuchać bez końca..

    OdpowiedzUsuń
  7. Znam dobrze takie "klopsy"...
    Niedługo znowu przyjadą, albo ty pojedziesz... najlepiej nie rozpamiętywać, przejść po prostu w tę samotność jak z jawy w sen.
    Uściski serdeczne

    OdpowiedzUsuń
  8. ech, Poznań...piękny w ten weekend:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ależ chaos, chyba Cię roznosi :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Moi Drodzy - czuję jeszcze oddech niedzieli, ten wstręt, obłęd, ale uchyliłem okno, wpuszczam poniedziałek.
    Dobrego tygodnia dla WSZYSTKICH.

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam poniedziałki! co prawda po domu rozwłóczone jeszcze ślady po weekendzie, ale wreszcie można zacząć tydzień, od nowa.... :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Holden, -proza życia. Po takim dniu, chwile z bliskimi maja wyraźniejszy smak.
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  13. A Ty się Holden tak łatwo nie poddawaj. Nowe życie nie polega na wiecznym paśmie uciech, wręcz przeciwnie. No ale sam wiesz, ze nie ma odwrotu i trzeba iść.

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Zenza wie co mowi. I jeli moge zasugerowac to posluchaj czegos lekkiego. Muzycznie mowiac. Polecam jakas kubanska muzyczke, albo funk.

    OdpowiedzUsuń
  15. Też nie lubię takich niedziel, marzy mi się współBYCIE, marzy mi się Ktoś :) Mam nadzieję, że wpuszczony poniedziałek się rozgościł i już lepiej...

    OdpowiedzUsuń
  16. Jakiś ten poniedziałek dziwny, jakiś cień niedzieli w nim tkwi, ale
    Zenzo - ja się nie poddaję:)za nic, ani myślę!

    Asha- dzisiaj słucham Hey, ostatniej płyty:)

    Anullo - do niedawna nie cierpiałem poniedziałków, ale teraz zmieniam nastawienie:)

    Gosiu - proza jak choooelraaa:) pozdrawiam

    Małogorzato - współbycie - cel, nadzieja, marzenie... też tak mam, nie mam....

    OdpowiedzUsuń

statystyka