sobota, 8 sierpnia 2009

ten pierwszy raz

Niebezpieczna zabawa w warcaby

gdzie po kilku ruchach trup ściele się gęsto

bawi mnie od dziecka

bywałem mistrzem na koloniach i zimowiskach

a gdy instruktor gry

miażdżył moją nauczycielkę rosyjskiego

w sierpniową noc kuchni schroniska

wielką srebrną chochlą

rozpłakałem się na wszystkie pokoje

on uciekł

ona naga przybiegła mnie przytulić

zapinając pierwszy guzik piżamy

był skandal

dzień przed finałem do trzech zwycięstw

zaspałem w jej podbrzuszu i brudnej pościeli

cudownej krwi

szepcząc

K o r n e l i a

8 komentarzy:

  1. ...och...jak ciepło....wspomnienia ...:).....jak dziwnie się zjawiają...wystarczy jakiś obraz....rzecz...zapach....i otwiera się niebo lub piekło minionych chwil.....

    OdpowiedzUsuń
  2. Marcinie - to jest tęsknota wspomnień:) dziękuję

    Emmo - zawsze byłem zbudowany z pragnień

    Maju - no TAK!

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny tekst! Nic nie zapowiada puenty :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziś będę oszczędny w słowach - przepraszam. ;p

    O samym zdjęciu - można by się rozpisywać,
    bo jest niesamowicie odjechane. ;)

    Zaś Twój poetycki (i to bez dwóch zdań!)
    opis - jest też (moim zdaniem) właśnie
    kolejną "wygraną partią warcabów" -
    bo to jednak Ty wygrałeś wtedy, a ów
    instruktor przegrał z kretesem
    ...i zwiał!..

    I samych wygranych Ci , Holden życzę -
    to tak w nawiązaniu do poprzednich
    postów (usiłowałem dwa razy umieścić
    komentarz - ale był jakiś problem i kasowało
    je... :/ , co - mam nadzieję - dzisiaj
    się nie powtórzy...).
    Zarówno ostatnia rozmowa, jak i w ogóle -
    to CO i JAK ostatnio piszesz -
    wyraźnie pokazuje - jakieś "nowe , szeroko
    otwarte drzwi", przez które - "wlewa się"
    do Ciebie Twojego życia - mnóstwo barw,
    energii i słońca.
    To świetne!
    Gdyby teraz porównać Twoje
    publikacje z teraz i z "wtedy", gdy
    pierwszy raz trafiłem tutaj (to było
    "o drzwiach", podwójnych, otwartych na podwórze, zapewne wiesz... -
    można dojść do wniosku, iż pisał
    je ktoś zupełnie różny.
    Dwóch różnych facetów.

    Syn Cię fenomenalnie - pozytywnie
    nakreca, ludzie Cię ciekawią,
    Ty - ciekawisz ludzi.
    Najważniejsze - byś Ty sam , Holden -
    nie stracił tej "nowej" ciekawości
    silnego wewnętrznie Holdena i Jego nowego
    zapału.

    Tego Ci bardzo życzę!
    (i przepraszam raz jeszcze - za tak
    "sumaryczny" ;p wpis - zakładając, że
    dziś uda mi się go umieścić ;/ )

    Pozdrawiam pogodnie - bardzo pogodnego
    gościa! ;D
    -Marius

    _________
    P.S.
    Miało być "oszczędnie w słowach"...
    ...i jest! ;D))) heh - jak na mnie ;D.

    OdpowiedzUsuń
  5. Latarniku - ... bo w tej grze najpierw trzeba eliminacje przeciwnika a potem zdobycie Damy...:)

    Mariusz - dziękuję. Mój optymizm do-za-bija codzienność i proza życia i wciąż liczę na cud. Jeden na pewno się zdarzył - (9 lat temu) - i trwa. To mój Syn.

    OdpowiedzUsuń
  6. Latarniku - trochę powyżej wyszedł mi poranny bełkot, ale WIESZ - warcaby - to najpierw walka z rywalami, a potem zdobywasz Kobietę:))))))))

    OdpowiedzUsuń

statystyka