środa, 16 lutego 2011

chciwość


na krawędzi snu
obrysowuję zamiary dnia
zachłannie witam
ciało wodą
wymazuję z dezaprobatą noc
liczę na więcej ułudy

z pogardą wspominam
hołd oddawany prawdzie
zmieniam się
robię to!
napieram na dzień
kpię z rozmachu snu
obrazów zakłopotania
uniesienia

otwieram
na oścież okna
wydobywam z płyty płuc
nagranie na powitanie
budzę w sobie agresję życia
marzę o grzechu
zuchwalstwie

inność
odmienność
przyjemna myśl:
możliwość bycia hardym
draniem bez depresji i pesymizmu
odrażającym

odmienić przez przypadki
rozkosz
zagubić się we mgle
rozpusty
nie oczekiwać
lecz brać
brać
brać
bezceremonialnie
chciwie



5 komentarzy:

  1. mimo iż zazwyczaj wiersze mnie denerwują, nie potrafię ich rozszyfrować a podczas ich czytania myśli uciekają mi tak że nie jestem w stanie powtórzyć nawet kilku słów z tekstu (oczywiście z wyjątkiem na moje, rodzące się rzadko i żyjące raczej bez powodzenia), Twoje mi się strasznie podobają:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny ten wiersz Panie Hyde.
    A konsekwencje grzechu?
    Będzie boleć, bardzo boleć, za wszystko się płaci bólem i cierpieniem.
    Dasz radę tym razem?

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie napisane,dogłębnie..dlatego chyba mnie zafascynowało. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

statystyka