wtorek, 14 grudnia 2010

pięć



nie zdejmuj butów
nie licz na miłość
chodź do łóżka
potem wyjdziesz za mąż
za kogo będziesz chciała

ubierz buty
chciałem tylko rozmowy
za dwieście pięćdziesiąt za godzinę
polecił cię proboszcz
tak, wiem rozmawiacie dłużej

mam nowe buty
namiętne skórzane
na koturnie
na ślad języka
przyjedź natychmiast

nie patrz w oczy
oddaj stopy
ubierzmy je w szpilki
uderz w twarz
zakwitnie blizna 
w polu zmarszczek

biegnij do mnie
spakuj wszystkie
jutro oddamy
(wreszcie poznałem
panią z obuwniczego)


11 komentarzy:

  1. Nie mówi się "ubierz buty". Buty się zakłada/wkłada. Ubrać można się albo choinkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. wreszcie mnie KTOŚ ROZBAWIŁ - mówi się dzień dobry - ale dlaczego myślimy żegnaj, nie mówi się :) tak wielu rzeczy - piszę tak jak się mówi, zwłaszcza w poezji - wreszcie się uśmiecham CHOINKO :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. nie ma to jak świeże, skórzane buty.
    Twoje pisanie jest na tyle męskie i dwuznaczne, że nawet sklep obuwniczy wydaje mi się być łóżkiem z intensywnym wykorzystywaniem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ładny bucik to podstawa elegancji.
    Praca w sklepie obuwniczym ?
    To JEST COŚ !

    OdpowiedzUsuń
  5. Ładne zdjęcie, Holden.

    Byłem kiedyś świadkiem pytania, jaka jest różnica miedzy butami a obuwiem :-).

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękna stopa, taka naga ;), czy może nieobuta ;)?

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo piękna kobieca stopa...
    A tekst taki Twój :))

    OdpowiedzUsuń

statystyka